HomeMade

Pełna wersja: Knaan - moje urządzenie wolnej energii
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
(30-12-2011 12:04)SP9RTN napisał(a): [ -> ]Jeśli ktoś chce bawić się w "free-energy", to sugeruję tańsze rozwiązania, mniej więcej w cenie 1m rury do kotła parowego Big Grin
Tym można już nawet trx QRP zasilić:
http://sklep.avt.pl/p/pl/485515/ladowark...5v+5w.html
Oczywiście "free" jest pozorne, ale zabawa fajna.

Idąc rozumowaniem kolegi SQ8NZD zamiast akumulatora zastosować żarówke i skierować w panel słoneczny Wink Idea
(30-12-2011 14:20)SQ8AQX napisał(a): [ -> ]
(30-12-2011 12:04)SP9RTN napisał(a): [ -> ]Jeśli ktoś chce bawić się w "free-energy", to sugeruję tańsze rozwiązania, mniej więcej w cenie 1m rury do kotła parowego Big Grin
Tym można już nawet trx QRP zasilić:
http://sklep.avt.pl/p/pl/485515/ladowark...5v+5w.html
Oczywiście "free" jest pozorne, ale zabawa fajna.

Idąc rozumowaniem kolegi SQ8NZD zamiast akumulatora zastosować żarówke i skierować w panel słoneczny Wink Idea

Ktoś musi na tym świecie myśleć naprzód ! Może drogi docierania do celu są kręte i wyboiste, to jednak trzeba próbować.
(30-12-2011 14:09)SQ8NZD napisał(a): [ -> ]Spuszczam głowę, ale nie przestanę myśleć na ten temat.
Gdzieś jest ta ENERGIA............. Smile

No, energia jest i ta która istnieje to jest do wykorzystania. Natomiast tej której nie ma nie uzyskasz, nie przetworzysz, nie powielisz i tylko o to w tym wszystkim chodziSmile
OK. Dzięki Wam !!

Koniec tematu. STOP
Oto przyszłość !

http://ekoblogia.pl/japonska-elektrownia...w-kosmosie
Nie mam zamiaru kontynuować tematu polegającego na krytykowaniu pomysłu kolegi.
Po prostu sam niekiedy jestem zdziwiony, jak takie pomysły żyją w Internecie. Parę tygodni temu trafiłem na YouTube na filmik nakrecony przez człowieka, który był święcie przekonany (a przynajmniej nie wyglądało mi to na fałszywkę zrobioną dla żartu), iż dysponuje przepisem na stworzenie "antygrawitacyjnego silnika wolnej energii". Bo cóż w tym trudnego? Wystarczy zbiornik w formie torusa, w którym przechowujemy "specjalny" materiał - płynny metal o właściwościach magnetycznych, który jednocześnie nie podlega tarciu. Potem tylko rozpędzamy ten płyn w zmiennym polu magnetycznym do prędkości bliskiej c i voila! Smile

W moim bliskim otoczeniu też znaleźli się ludzie, którzy wyczytali gdzieś w Internecie o jakimś "genialnym" pomyśle jakiegoś Polaka, który wynalazł "samochód jeżdżący na wodę". Oczywiście "wielkie korporacje nie pozwoliły, żeby wyszło to na jaw". Wink Pytając o szczegóły nie uzyskałem nic więcej poza dość ogólnym opisem źle rozumianego układu regeneracji ciepła, stosowanego już w maszynach parowych. Oczywiście rozmówcy także nie byli zbyt obyci z termodynamiką, gdyż ich zdaniem taki silnik powinien działać nawet po odcięciu dostępu energii z zewnątrz. Wink

Tak to niestety wygląda. Nauka fizyki w naszych szkołach stoi na opłakanym poziomie. Dzieciaki uczy się rozwiązywania równań, oczekuje się od nich, że zakują wszystkie formułki i wzory i wykorzystają tę wiedzę na egzaminie, bez faktycznego rozumienia tematu. Moim zdaniem zrozumienie powinno iść pierwsze. Podstawowe wzory i formułki są ogólnodostępne...
Temat samochodu na wodę jest uniwersalny. Kilka tygodni temu tez słyszałem o tymSmile
(01-01-2012 17:53)SQ5NWU napisał(a): [ -> ]Temat samochodu na wodę jest uniwersalny. Kilka tygodni temu tez słyszałem o tymSmile

Mnie osobiście nieco przeraża jak dobrze w naszym społeczeństwie radzą sobie takie irracjonalizmy. W teorii przecież fizyka wchodzi w skład podstawowego programu nauczania w państwowych szkołach, mogłoby się więc wydawać, że nikomu nie przyjdzie nawet do głowy zastanawiać się nad możliwością skonstruowania Perpetuum Mobile. A jednak temat żyje w Internecie pełnią życia, pod nazwą "wolnej energii". Wink

Zresztą dotyczy to nie tylko fizyki. W gimnazjach uczy się o teorii ewolucji, a i tak ciągle słyszę monstrualne bzdury na ten temat. I nie chodzi mi tu nawet o biblijnych literalistów i kreakcjonistów "młodej Ziemi", którzy co jakiś czas próbują mnie przekonać, że Wszechświat ma mniej niż 10 tysięcy lat, a dinozaury wyginęły podczas biblijnego Potopu, bo Noe nie wziął ich na Arkę. Wink Po prostu często ludzie z którymi rozmawiam na ten temat zdają się nie rozumieć elementarnego mechanizmu stojącego za biologiczną ewolucją - doboru naturalnego.

Co można jeszcze dorzucić do "kolekcji"? Na geografii w gimnazjach uczy się chyba podstaw hydrologii, tak więc osoba kończąca państwową szkołę powinna wiedzieć jak wygląda warstwa wodonośna i znać pojęcie wód zaskórnych. Ale gdzie tam! Jeszcze dzisiaj niektórzy "wykształceni" są w stanie przysiąc, iż "żyłę wodną" można znaleźć przy pomocy zakrzywionego patyka trzymanego oburącz. Wink Znam nawet rodzinę, która niemałe pieniądze zapłaciła "radiestecie", aby poukładał im w domu kawałki miedzianej blachy, chroniące przez "złowrogim promieniowaniem żył wodnych" - promieniowaniem, którego nie jest w stanie zarejestrować nauka (zdolna do badania pojedynczych cząstek subatomowych) a które znajduje tylko człowiek machający patykiem albo wahadełkiem. Wink
A ilu "wykształconych" wierzy w homeopatię? Wink

Najbardziej bawi mnie (i przeraża jednocześnie) to, że ten cały new-ageowski pseudomistycyzm bardzo często bezczelnie wykorzystuje nomenklaturę zapożyczoną (a raczej skradzioną) z mechaniki kwantowej. W końcu jest to dziedzina, którą mało kto (w skali społeczeństwa) w pełni rozumie, s taki "technobełkot" nadaje nawet najbardziej absurdalnym twierdzeniom (jak hipoteza pamięci wody) pozory autentyczności. W dziewiętnastym wieku tak samo traktowano elektromagnetyzm, nad którym wówczas głowiły się największe umysły. Nie bez powodu taki mesmeryzm był przesiąknięty "magnetycznymi" twierdzeniami.

Zresztą nawet na "radiowym" podwórku narodziła się specyficzna forma głupoty (bo inaczej tego nazwać nie można). Zobaczcie sami:

http://www.youtube.com/watch?v=oAzveGLhUAE

Myśl, że są ludzie traktujący to poważnie, poświęcający swój wolny czas w słuchanie szumu, jest czymś wręcz przerażającym. A wystarczyłoby znać elementarne podstawy radiotechniki i definicję słowa "pareidolia". Wink
A co powiecie na to ?

Urządzenie składa się ze stojana z elektrycznego silnika na prąd stały, silnika 18V, 2 włączników, kable, drut DNE. Stojan z nawiniętym na niego drutem DNE 1mm podłączony jest do zewnętrznego źródła zasilania. Włączamy silnik na pełne obroty. Do styków doprowadzamy napięcie po to by zasilić elektromagnesy, które potem będzie indukować prąd w cewce. Przy tysiącu obrotów na minutę osiągamy prąd większy od doprowadzanego, ponieważ nie musimy poruszać ani magnesem ani zwojem drutu. Poruszamy tylko polem magnetycznym, a ono nic nie waży. Wystarczą szczotki doprowadzające napięcie do stojana. Od wygenerowanego prądu odejmujemy energię doprowadzoną do styków i silniczka 18V. Resztę można zapętlić i włączając włącznik 1 a wyłączając włącznik 2.
(24-01-2012 19:06)SQ8NZD napisał(a): [ -> ]Od wygenerowanego prądu odejmujemy energię doprowadzoną do styków i silniczka 18V....

... i dostajemy wartość ujemną Undecided
Takie maszyny już istnieją, możesz niedrogo kupić i wypróbować. To jedna z nich:
http://allegro.pl/alternator-fiat-126p-k...85843.html
Jakieś rachityczne pomysły Koledzy poruszają Dodgy

Teraz kapanadze jest trendy Big Grin

http://www.youtube.com/watch?v=Imnk4wSwv...wZD1HOiAXH

są też części po polsku

http://www.youtube.com/watch?v=TOlL39TtthA
Stron: 1 2 3 4
Przekierowanie