Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
BHP w Radiokomunikacji...
SP3SUZ Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 198
Dołączył: 30-09-2013
Post: #11
RE: BHP w Radiokomunikacji...
@ SQ3SWF Ja napisałem watek o BHP a nie o|" czysto technicznym" charakterze. Możesz mi wierzyć ze tłumienie podaje w takich wartościach w jakich mam a raczej miałem wyskalowany miernik. Swego czasu zajmowałem sie urządzeniami NMT i GSM. możesz mi wierzyć wiem o czym piszę choć oczywiście co do jednostek to a i owszem. Naukowo podaje sie w dB, Poza tym tu jak to sie mówi każdy "wie swoje" i zrobi tak jak mu pasuje. Ale trzeba zwrócić uwagę że to MOŻE być niebezpieczne. I jest a jakże w nadmiarze, dlatego trzeba o tym pisać bo zabawa powinna byc bezpieczna.
17-12-2016 16:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
SP3SUZ Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 198
Dołączył: 30-09-2013
Post: #12
RE: BHP w Radiokomunikacji...
STAŁO SIĘ ! TRZEBA WEZWAĆ KARETKĘ...

No właśnie! Nie trzeba wypadku przy radiu ale...
Idziemy sobie przez park patrzymy... na ławce siedzi człowiek i telepie go jak nie wiem co. nie wygląda na pijanego ale wiadomo ze coś mu jest. nie ma rady - trzeba dzwonić bo inaczej albo zagryzie nas sumienie albo bekniemy za nieudzielenie pomocy. Dzwonimy na 112, zgłasza sie ... operator dyżurny ( tu numer) słucham...
- panie bo tu w parku jest człowiek i telepie go strasznie ale nie wiem co mu jest!
... no dobrze ale wiek , jakies bliższe dane...
- nie wiem bo pierwszy raz go widze , przechodziłem tedy i zauważyłem co i jak!
... no ale prosze pana ( facet zaczyna dyskutować przeważnie bezprzedmiotowo) bo każdy z nas powinien mieć ukończony kurs pomocy przedmedycznej...
- jedno najważniejsze pytanie , czy wysłał pan zespół do nas?
... tak wysłałem, ale wie pan taki kurs pomocy powinien mieć każdy...
- tu rozłączamy się "wylewnie" i jeśli w ciągu następnych 10 minut karetka się nie zjawi znowu dzwonimy , tym razem na Policję również poprzez 112. Ja nie chce tu oczerniać szacownej instytucji ale wielu tzw. panów dyspozytorów ma w tzw. dużym poważaniu nas jaki i wysłanie zespołu bo... nasz znaleziony człowiek to może być znany "leżak parkowy" ale faceta telepie i trzeba gościa ratować. Po sprawdzeniu na Policji w ciągu 10 minut zjawiła sie karetka.
Koledzy ! Ja tu nie sugeruję żeby za każdym razem sprawdzać dyspozytora czy naprawdę wysłał zespół i każdego posądzać o zła wole ale praktyka uczy że niektóre tragedie mogły by sie nie wydarzyć gdyby sprawdzono dyspozytora lub nawet w braku karetki wysłano radiowóz Policji i np. zasłabniętą kobietę zawieziono na SOR własnie tym środkiem transportu.
POZA TYM - trzeba pamietać żeby być ostrożnym w udzielaniu pierwszej pomocy "przedmedycznej" jesli nie znamy osoby bo to moze byc osoba chora np. na HIV lub inne sprawy. Zrobimy usta - usta i potem... Poza tym facet moze nas zadrapać i mamy "pozamiatane". Pomocy przedmedycznej typu usta - usta lub podobnej udzielamy tylko osobom które znamy i wiemy ze sa zdrowe. Inaczej sami możemy być narażeni na choroby. Tu nie ma żartów.
28-12-2016 20:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
SP9MRN Offline
MAc
****

Liczba postów: 691
Dołączył: 29-08-2009
Post: #13
RE: BHP w Radiokomunikacji...
Stanowisko ratowników jest w ostatnich czasach jednoznaczne - żadnego "usta-usta". Stosujemy wyłącznie masaż serca.
Warto się zapoznać z praktyką, bo jak pierwszy raz podszedłem do fantoma, którego Stasiu wraz z ekipą ratowników z Bełchatowa przywiózł do Burzenina, to dowiedziałem się, że połamałbym żebra dokumentnie. ;-) A myślałem, że wiem co robię.
Jak kogoś "telepie" to mu masażu nie trzeba, a wiedza PODSTAWOWA wiele nie pomoże a ryzyko spore. SUZ prawdę pisze - wzywać zawodowców.

MAc

PZK OT-50 Gliwice
pzk.gliwice.pl zapraszamy wszystkich chętnych z całej Polski
29-12-2016 13:05
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
SQ5KVS Offline
Karol
****

Liczba postów: 461
Dołączył: 26-09-2012
Post: #14
RE: BHP w Radiokomunikacji...
Podstawową sprawą jest przedłużenie krążenia do momentu przyjazdu wykwalifikowanej ekipy. Na każdym kursie BHP jest mówione - pierwsze co zrób to wezwij pomoc. Jeśli są inni ludzie w okolicy to - jeśli wiesz co robić (tzn jak przeprowadzić resuscytację krążeniowo oddechową) to OD RAZU wydeleguj kogoś kto zadzwoni na 112. Z praktyki wynika że im większy tłum tym trudniej w nim o działanie, więc trzeba przejąć dowodzenie i wskazać kogoś kto zadzwoni.. Teraz każdy ma telefon.
Na kursie jest też mówione - jeśli połamałeś żebra - trudno. Ze złamanych żeber prędzej czy później się wyliże. Oczywiście MAc to duży chłop, ale prawda jest taka że podczas masażu serca żebra mogą pęknąć. Przecież trzeba gościa (albo gościówę) tak ścisnąć żeby nasz nacisk dotarł do serca. Wymaga to sporej siły i "niepatyczkowania" się.
Z powodów jakie koledzy podali wyżej raczej unika się "usta usta". Jeśli mamy zestaw do resuscytacji (czyli taki ustnik) to fajnie. Kosztuje to grosze, można wozić w apteczce.
Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co nas będzie bardziej gnębić. Jakieś prawdopodobieństwo że dostaniemy WZW czy coś innego, czy fakt że nie zrobiliśmy wszystkiego żeby uratować człowieka?

Każdemu polecam kilkugodzinny kurs co najmniej raz na kilka lat. Jeśli nie jesteśmy w środowisku medycznym i nie mamy do czynienia z tymi sprawami, prędzej czy później mądrości nam "wywietrzeją" i w sytuacji krytycznej tracilibyśmy cenny czas na przypomnienie sobie ile to było oddechów, całą dłonią? dwoma? W którym miejscu...?
29-12-2016 16:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
SP3SUZ Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 198
Dołączył: 30-09-2013
Post: #15
RE: BHP w Radiokomunikacji...
Ja osobiście jestem za. Tylko że trzeba po prostu "powiedzieć SPRAWDZAM" dyspozytorowi bo co można powiedzieć o gościu który zamiast sie zająć robota przez dziesięć minut mi pier* o kursie przedmedycznym?? Ja tu opisałem swoje zdarzenie na "faktach autentycznych" -hi nie mylić z faktami "medialnymi" czytaj wyssanymi z palca. Na dodatek zdarzyło mi sie na któreś z kolei pytanie "a co mu jest?" odpowiedzieć w nerwach ... a co ja kur* jestem lekarzem!?" Wtedy nasz kochany w cudzysłowiu dyspozytor sie obruszył i mówi - ja zaraz do pana Policje wyśle tylko niech pan przeklnie jeszcze raz... Na to ja że jak tu zaraz nie zjawi się zespół to ja zadzwonię na Policje i wtedy złoże na gościa skargę bo nagrywam rozmowę i mam zastrzeżenia. Po czym sie rozłączyłem. Po prostu czasem spotyka sie pajaców którzy tam nie powinni pracować i to jest najgorsze.
NO I PODJECHAŁA KARETKA.
Wołam ich przez ulicę, podjechali, i do mnie - panie co pan sobie jaja robi przecież to ćpun! Zespół moze byc potrzebny pańskiej rodzinie ... i tego typu gadki. no ale najlepsze było jak sie odwróciłem i ten ratownik myślał że nie słyszę. Zgłaszał przez radiotelefon co i jak i usłyszałem że ... potem niedorozwoje dzwonią na pogotowie... Powiem tak: zamurowało mnie , potem sobie przypomniałem ze byłem trepem w wojsku ( nie długo ale zawsze) i juz miałem zjebać delikwenta jak sierżant młodego kocura ale przypomniałem sobie ze obok słuchają kobiety. Wsiadłem w autobus i odjechałem do domu, ale gotuje sie we mnie do tej pory. Mam nadzieje ze się jeszcze a "panem ratownikiem " spotkamy i niech się facet modli żeby na ćwiczeniach rezerwy nie dostać się do mojego oddziału -hi. Zgłoszę goscia do memoriału o najlepiej wyszorowane kible w całym okręgu wojskowym -hi Zaznaczam nie lubię sie znęcać i nigdy nie lubiłem ale tu zrobie wyjątek.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2016 17:59 przez SP3SUZ.)
29-12-2016 17:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości