Prawie się zgadza , ale jest jeszcze jeden większy i mały szkopuł.
Każdy wzmacniacz mocy jest objęty zewnętrzną lub wewnętrzną pętlą sprzężenia zwrotnego, które ma odpowiednio dobrane impedancje. Jeśli głośnik zbyt mocno obciąża stopień końcowy to pętla przestaje prawidłowo pracować i tak obciążony wzmacniacz wytwarza mocno zniekształcony dźwięk o czym bardzo łatwo można się przekonać na przykładzie wymienionego wyżej układu scalonego.
Gdyby ktoś się jednak uparł i zastosował niskoomowy głośnik bez dodatkowego transformatora to utrzymanie i nie przekroczenie maksymalnej mocy przy pomocy tylko zwykłego potencjometru nie jest w praktyce możliwe. Trzeba koniecznie zastosować dobry limitetr sygnału wejściowego, choćby najprostszy - twardy - na zwykłych diodach, będą zniekształcenia po przekroczeniu progu, ale mocy nie przekroczymy.
Czy to wszystko jest warte tego zachodu... może lepiej zastosować inny scalak...
Każdy wzmacniacz mocy jest objęty zewnętrzną lub wewnętrzną pętlą sprzężenia zwrotnego, które ma odpowiednio dobrane impedancje. Jeśli głośnik zbyt mocno obciąża stopień końcowy to pętla przestaje prawidłowo pracować i tak obciążony wzmacniacz wytwarza mocno zniekształcony dźwięk o czym bardzo łatwo można się przekonać na przykładzie wymienionego wyżej układu scalonego.
Gdyby ktoś się jednak uparł i zastosował niskoomowy głośnik bez dodatkowego transformatora to utrzymanie i nie przekroczenie maksymalnej mocy przy pomocy tylko zwykłego potencjometru nie jest w praktyce możliwe. Trzeba koniecznie zastosować dobry limitetr sygnału wejściowego, choćby najprostszy - twardy - na zwykłych diodach, będą zniekształcenia po przekroczeniu progu, ale mocy nie przekroczymy.
Czy to wszystko jest warte tego zachodu... może lepiej zastosować inny scalak...

