Oczywiście, że przed SMD nie ma ucieczki. Cała współczesna elektronika jest tak produkowana.
Jeżeli jednak nie ma konieczności stosowania SMD to po co?
Rozumiem argumenty dostępności, ceny, zajmowanej powierzchni, parametrów technicznych. OK jest to istotne.
Ale czy w sprzęcie montowanym ręcznie, amatorsko, ma to aż takie znaczenie?
Na drugiej szalce wagi trzeba jednak położyć:
- trudniejsze w zaprojektowaniu PCB, wymagające większej precyzji wykonania,
- mniejsze powierzchnie rozpraszanej mocy (większe problemy z odprowadzaniem ciepła),
- brak oznaczeń kondensatorów (koszmar elektronika - ktoś Ci omyłkowo sprzeda kondensator o innej wartości a Ty wlutujesz takich kilka w układ, w różnych miejscach!)
Jestem za zachowaniem rozsądku, czyli montażem mieszanym. Coś co jest "koszmarem" produkcji seryjnej (duży koszt) - dla nas amatorów może być, paradoksalnie, zaletą.
Przy montażu mieszanym, mamy niezłe upakowanie, krytyczne elementy wybieramy w technologii, która nam odpowiada (cena, dostępność, parametry). Elementy przewlekane mogą służyć za "mostki" nad ścieżkami, itp, itd. Same zalety :-)
Łukasz
Acha, to żeby jeszcze trochę temat "podgrzać", to wspomnę o dynamicznie rozwijającej się technologii "zagrzebywania" elementów wewnątrz PCB. Jeżeli mamy płytkę sześcio-, ośmio-warstwową, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby część elementów umieścić pomiędzy warstwami druku. Jaka oszczędność miejsca i przyspieszenie montażu końcowego! ;-)
Przecież tel. komórkowego i tak się już nie naprawia, prawda?
Niech żyje ochrona środowiska, niech żyje ROHS, precz z ohydnymi wstrętnymi żarówkami! ;-)))))
Łukasz
Jeżeli jednak nie ma konieczności stosowania SMD to po co?
Rozumiem argumenty dostępności, ceny, zajmowanej powierzchni, parametrów technicznych. OK jest to istotne.
Ale czy w sprzęcie montowanym ręcznie, amatorsko, ma to aż takie znaczenie?
Na drugiej szalce wagi trzeba jednak położyć:
- trudniejsze w zaprojektowaniu PCB, wymagające większej precyzji wykonania,
- mniejsze powierzchnie rozpraszanej mocy (większe problemy z odprowadzaniem ciepła),
- brak oznaczeń kondensatorów (koszmar elektronika - ktoś Ci omyłkowo sprzeda kondensator o innej wartości a Ty wlutujesz takich kilka w układ, w różnych miejscach!)
Jestem za zachowaniem rozsądku, czyli montażem mieszanym. Coś co jest "koszmarem" produkcji seryjnej (duży koszt) - dla nas amatorów może być, paradoksalnie, zaletą.
Przy montażu mieszanym, mamy niezłe upakowanie, krytyczne elementy wybieramy w technologii, która nam odpowiada (cena, dostępność, parametry). Elementy przewlekane mogą służyć za "mostki" nad ścieżkami, itp, itd. Same zalety :-)
Łukasz
Acha, to żeby jeszcze trochę temat "podgrzać", to wspomnę o dynamicznie rozwijającej się technologii "zagrzebywania" elementów wewnątrz PCB. Jeżeli mamy płytkę sześcio-, ośmio-warstwową, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby część elementów umieścić pomiędzy warstwami druku. Jaka oszczędność miejsca i przyspieszenie montażu końcowego! ;-)
Przecież tel. komórkowego i tak się już nie naprawia, prawda?
Niech żyje ochrona środowiska, niech żyje ROHS, precz z ohydnymi wstrętnymi żarówkami! ;-)))))
Łukasz

