Widzę że mamy podobne problemy
Ja zdecydowałem się na metodę wielokierunkową. Komputer, klucz sztorcowy, klucz elektroniczny, titanie tekstów (angielskich!), nagrywanie na pasmach. Ostatnio zrobiłem klucz elektroniczny dotykowy. Zamknąłem go w małej obudowie i noszę w kieszeni, ma głośniczek i kilka pamięci, można wgrać sekwencje znaków i słuchać w nieskończoność, można titać wszędzie.
WAŻNE! - telegrafia, a alfabet morsa to dwie różne rzeczy. Morsa się zapamiętuje i koniec. Telegrafia to melodia znaku - podczas nauki trzeba wziąć sobie jeden znak i słuchać go bez przerwy w kółko bez końca do momentu aż zniknie Ci w głowie obraz kresek i kropek. O liczeniu kresek i kropek to nawet nie wspomnę, ale błędem jest również obrazowania sobie w głowie znaku tak jakbyś widział go na papierze - prze długich przerwach pomiędzy znakami i przy sporym wysiłku umysłowym będziesz w stanie coś odbierać, ale to nie to. Takie obrazowanie zatrzymuje naukę na kilka miesięcy.
Podobnie słuchanie znaków których nie odbierasz (na melodię) - nie ma sensu - zmarnowany czas, bo co z tego że mozg słyszy skoro nie kojarzy. Słuchać trzeba tylko znaki które się umie i dodawać nowy dopiero wtedy gdy bez jakiegokolwiek wysiłku odbierasz pozostałe. Powtórzę jeszcze raz: znak umiesz dopiero wtedy gdy go kojarzysz z literką bez absolutnie żadnego wysiłku umysłowego -
Doskonałą metodą jest nagrywanie na pasmach, a potem spokojne odtwarzanie. To co usłyszysz nie ma nic wspólnego z nauką komputerową czy własnym titaniem

dlatego warto słuchać nagrań.
Osobiście myślałem że pół roku wystarczy aby można było przeprowadzić samodzielną łączność z pełnym zrozumieniem tego co się dzieje - okazało się jednak, że to nie takie proste. Sądzę ze rok, do półtora codziennych ćwiczeń i osłuchania to minimum.
Co o tym myślą inni ?
Ja zdecydowałem się na metodę wielokierunkową. Komputer, klucz sztorcowy, klucz elektroniczny, titanie tekstów (angielskich!), nagrywanie na pasmach. Ostatnio zrobiłem klucz elektroniczny dotykowy. Zamknąłem go w małej obudowie i noszę w kieszeni, ma głośniczek i kilka pamięci, można wgrać sekwencje znaków i słuchać w nieskończoność, można titać wszędzie. WAŻNE! - telegrafia, a alfabet morsa to dwie różne rzeczy. Morsa się zapamiętuje i koniec. Telegrafia to melodia znaku - podczas nauki trzeba wziąć sobie jeden znak i słuchać go bez przerwy w kółko bez końca do momentu aż zniknie Ci w głowie obraz kresek i kropek. O liczeniu kresek i kropek to nawet nie wspomnę, ale błędem jest również obrazowania sobie w głowie znaku tak jakbyś widział go na papierze - prze długich przerwach pomiędzy znakami i przy sporym wysiłku umysłowym będziesz w stanie coś odbierać, ale to nie to. Takie obrazowanie zatrzymuje naukę na kilka miesięcy.
Podobnie słuchanie znaków których nie odbierasz (na melodię) - nie ma sensu - zmarnowany czas, bo co z tego że mozg słyszy skoro nie kojarzy. Słuchać trzeba tylko znaki które się umie i dodawać nowy dopiero wtedy gdy bez jakiegokolwiek wysiłku odbierasz pozostałe. Powtórzę jeszcze raz: znak umiesz dopiero wtedy gdy go kojarzysz z literką bez absolutnie żadnego wysiłku umysłowego -
Doskonałą metodą jest nagrywanie na pasmach, a potem spokojne odtwarzanie. To co usłyszysz nie ma nic wspólnego z nauką komputerową czy własnym titaniem


dlatego warto słuchać nagrań. Osobiście myślałem że pół roku wystarczy aby można było przeprowadzić samodzielną łączność z pełnym zrozumieniem tego co się dzieje - okazało się jednak, że to nie takie proste. Sądzę ze rok, do półtora codziennych ćwiczeń i osłuchania to minimum.
Co o tym myślą inni ?

