Witam!
Dla ścisłości - mój układ końcowego wzmacniacza małej częstotliwości, z wykorzystaniem TDA2003 był "pierwyj ekspierimientalnyj", jaki podłączyłem do Piligrima ;-) Nie stosowałem wówczas poprzedzającego przedwzmacniacza, ani nie wykorzystywałem układu automatyki i ręcznej regulacji wzmocnienia potencjometrem "usilienie". To było pierwsze uruchomienie układu z zastępczym (zamiast rosyjskiego oryginału) wzmacniaczem końcowym m.cz. Nie było też S-metra. TDA2003, to oczywiście bardzo dobra "końcówka" niskiej częstotliwości. Ma dużą moc, małe szumy i zniekształcenia, dobrą czułość, itd. Jej drobną wadą jest stosunkowo spory prąd spoczynkowy ale niestety, coś za coś.
W finalnym układzie zastosowałem wzmacniacz z układem LM380. Całkowicie wystarcza i stosunkowo mało szumi. W przeciwieństwie do popularnego LM386, który (nie wiedzieć czemu?) jest z taką lubością stosowany w amatorskich rozwiązaniach komunikacyjnych, a moim zdaniem nadaje się on jedynie do szumiących walkie-talkie, domofonów i elektronicznych dzwonków do drzwi...
Oryginalny S-metr też nie był doskonały. Na jego wskazania wpływało położenie (potrzebnego w praktyce) potencjometru "usilienie", czyli wzmocnienie. Do swojego Piligrima dorobiłem na dodatkowej płytce pełny tor m.cz. Przedwzmacniacz, wzmacniacz wyjściowy oraz dedykowany tor sterowania wychyłowym wskaźnikiem S-metra który jest, de facto, powieleniem kawałka oryginalnego układu radia. Zastosowanie takiego rozbudowanego układu do sterowania "kiwanym" wskaźnikiem ma jednak swój sens! Dobry s-metr, też powinien być sterowany z układu o odpowiedniej charakterystyce (jak cała ARW). Nie wystarczy tu jedynie prosty detektor szczytowy i wzmacniacz. W takim wypadku wskaźnik będzie zupełnie głuchy na słabe sygnały, a jednocześnie będzie wybijał "do deski" przy tych naprawdę mocnych. Płytka jest wykonana w stylu oryginalnego Piligrima, a więc jest dwustronna. Wierzchnią stronę płytki stanowi powierzchnia masy. Jej kształt podyktowany został zastosowaną obudową i możliwościami montażowymi. Jest dość smukła. Długość płytki odpowiada długości dłuższego boku płyty głównej.
Schemat opracowanego bloku oraz rysunki płytki od strony ścieżek jak i warstwy opisu rozmieszczenia elementów znajdują się w załącznikach. Płytkę wykonałem tradycyjną metodą termotransferu. W warstwie opisu rozmieszczenia elementów wkradły się bodajże dwa błędy. Jeśli dobrze pamiętam, to odwrócona jest polaryzacja wyjściowego kondensatora elektrolitycznego i źle wpisana wartość jednej z pojemności przy tranzystorach BC557B. Tak czy inaczej, układ ścieżek jest poprawny i podczas montażu należy posługiwać się własną głową i schematem ideowym.
72 & 73! Robert SP3RAF
Dla ścisłości - mój układ końcowego wzmacniacza małej częstotliwości, z wykorzystaniem TDA2003 był "pierwyj ekspierimientalnyj", jaki podłączyłem do Piligrima ;-) Nie stosowałem wówczas poprzedzającego przedwzmacniacza, ani nie wykorzystywałem układu automatyki i ręcznej regulacji wzmocnienia potencjometrem "usilienie". To było pierwsze uruchomienie układu z zastępczym (zamiast rosyjskiego oryginału) wzmacniaczem końcowym m.cz. Nie było też S-metra. TDA2003, to oczywiście bardzo dobra "końcówka" niskiej częstotliwości. Ma dużą moc, małe szumy i zniekształcenia, dobrą czułość, itd. Jej drobną wadą jest stosunkowo spory prąd spoczynkowy ale niestety, coś za coś.
W finalnym układzie zastosowałem wzmacniacz z układem LM380. Całkowicie wystarcza i stosunkowo mało szumi. W przeciwieństwie do popularnego LM386, który (nie wiedzieć czemu?) jest z taką lubością stosowany w amatorskich rozwiązaniach komunikacyjnych, a moim zdaniem nadaje się on jedynie do szumiących walkie-talkie, domofonów i elektronicznych dzwonków do drzwi...
Oryginalny S-metr też nie był doskonały. Na jego wskazania wpływało położenie (potrzebnego w praktyce) potencjometru "usilienie", czyli wzmocnienie. Do swojego Piligrima dorobiłem na dodatkowej płytce pełny tor m.cz. Przedwzmacniacz, wzmacniacz wyjściowy oraz dedykowany tor sterowania wychyłowym wskaźnikiem S-metra który jest, de facto, powieleniem kawałka oryginalnego układu radia. Zastosowanie takiego rozbudowanego układu do sterowania "kiwanym" wskaźnikiem ma jednak swój sens! Dobry s-metr, też powinien być sterowany z układu o odpowiedniej charakterystyce (jak cała ARW). Nie wystarczy tu jedynie prosty detektor szczytowy i wzmacniacz. W takim wypadku wskaźnik będzie zupełnie głuchy na słabe sygnały, a jednocześnie będzie wybijał "do deski" przy tych naprawdę mocnych. Płytka jest wykonana w stylu oryginalnego Piligrima, a więc jest dwustronna. Wierzchnią stronę płytki stanowi powierzchnia masy. Jej kształt podyktowany został zastosowaną obudową i możliwościami montażowymi. Jest dość smukła. Długość płytki odpowiada długości dłuższego boku płyty głównej.
Schemat opracowanego bloku oraz rysunki płytki od strony ścieżek jak i warstwy opisu rozmieszczenia elementów znajdują się w załącznikach. Płytkę wykonałem tradycyjną metodą termotransferu. W warstwie opisu rozmieszczenia elementów wkradły się bodajże dwa błędy. Jeśli dobrze pamiętam, to odwrócona jest polaryzacja wyjściowego kondensatora elektrolitycznego i źle wpisana wartość jednej z pojemności przy tranzystorach BC557B. Tak czy inaczej, układ ścieżek jest poprawny i podczas montażu należy posługiwać się własną głową i schematem ideowym.
72 & 73! Robert SP3RAF

