Po kilku tygodniach , dosyć intensywnego użytkowania wzmacniacza , nasunęły mi się następujące obserwacje i wnioski
1.Wzmacniacz wykazuje się doskonałym dopasowaniem urządzenia sterującego ( transceivera ) i obciążenia , czyli impedancji wejściowej wzmacniacza. Klasyczny układ , czyli lampy pracujące równolegle i sterowane w katodzie , obciążają źródło sygnału sterującego, niską impedancją w jednym półokresie, a impedancją zbliżoną do nieskończoności w przeciwnym półokresie. Skutkuje to zazwyczaj buntem sterującego transceivera, albo gimnastyce , jak tą dziwaczną konfigurację dopasować, ażeby jakoś tam działała.Kiepskie dopasowanie wejścia skutkuje także występowaniem mocy odbitej , która obciąża tranzystory mocy transceivera , a także często powoduje produkcję zniekształceń intermodulacyjnyjnych , które następnie są wzmacniane. Ja proponuję Wam inne podejście do problemu.Ponieważ lampa 6545S ce***
1.Wzmacniacz wykazuje się doskonałym dopasowaniem urządzenia sterującego ( transceivera ) i obciążenia , czyli impedancji wejściowej wzmacniacza. Klasyczny układ , czyli lampy pracujące równolegle i sterowane w katodzie , obciążają źródło sygnału sterującego, niską impedancją w jednym półokresie, a impedancją zbliżoną do nieskończoności w przeciwnym półokresie. Skutkuje to zazwyczaj buntem sterującego transceivera, albo gimnastyce , jak tą dziwaczną konfigurację dopasować, ażeby jakoś tam działała.Kiepskie dopasowanie wejścia skutkuje także występowaniem mocy odbitej , która obciąża tranzystory mocy transceivera , a także często powoduje produkcję zniekształceń intermodulacyjnyjnych , które następnie są wzmacniane. Ja proponuję Wam inne podejście do problemu.Ponieważ lampa 6545S ce***
A ja powiadam Wam! Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.Zatem, pomóżcie Drodzy Koledzy, w żniwach na naszym skromnym krótkofalarskim poletku!

