29-12-2010, 23:15
Trochę się zamieszało pojęciowo. O dopasowaniu możemy mówić w przypadku klasycznego mieszacza, gdy sygnał z wrót wejściowych przemnożony przez sygnał heterodyny zawsze trafia do wrót wyjściowych a więc w całości powinien zostać pochłonięty w obciążeniu wyjścia. Każde niedopasowanie powoduje, że resztka niepochłoniętej energii podlega wtórnemu przekształceniu i generuje kolejne kombinacje. W przypadku detektora próbkującego możemy mówić o impedancji "widzianej" od strony wejścia i "pożądanej" od strony wyjścia. Dokument patentowy dość dobrze to wyjaśnia. Sygnał heterodyny teoretycznie nie wymaga żadnego dopasowania. Ponieważ impedancja "widziana" od strony wejścia zmienia się w bardzo szerokich granicach na częstotliwości pracy (charakterystyka dzwonowa) to nie można mówić o "impedancji charakterystycznej".
Rozdzielacz Wilkinsona ma zero przesunięcia fazowego miedzy wrotami, dlatego praktycznie zawsze dobrze służy do rozdziału/sumowania sygnałów. Główna idea zastosowania go między detektorami I/Q w dwutaktowym układzie polega na zablokowaniu przepływu prądów wyrównujących w momencie gdy oba kanały są jednocześnie załączone oraz korzystnego wpływu indukcyjności własnej na ograniczenie "udarów" prądowych w momencie załączania kluczy.
Rozdzielacz Wilkinsona ma zero przesunięcia fazowego miedzy wrotami, dlatego praktycznie zawsze dobrze służy do rozdziału/sumowania sygnałów. Główna idea zastosowania go między detektorami I/Q w dwutaktowym układzie polega na zablokowaniu przepływu prądów wyrównujących w momencie gdy oba kanały są jednocześnie załączone oraz korzystnego wpływu indukcyjności własnej na ograniczenie "udarów" prądowych w momencie załączania kluczy.

