Na lampach,zasilanie-transformator to i kawał pucka wyszło. Ważne że działał. Ja trochę wyklepałem kluczy na jednym tranzystorze (70/72 ) . "Uzbroiłem" jednego kolesia bo z Kaliningradu nam dokuczali, był artystą w odbiorze , po tygodniu wprawił się w nadawaniu i od ruskich przyszło QRS (nadawaj wolniej), przestali dowcipkować. Używało towarzystwo różnej maści pseudo kluczy bocznikowych. Z tym na jednym tranzystorze był pełny komfort. Szczególnie "spółdzielnia" była szczęśliwa w robieniu dx-w (na zamówienie) miało być szybko ,krótko żeby Przasnysz nas nie namierzył hihihi. Od tego czasu przestało mnie interesować zbieranie kart. Wszystko - baterie (2 paluszki R6), przekaźnik spolaryzowany, manipulatorem mieściło się w obudowie po OR Koliber z Bomisu.
73!
73!

