Mego kolegi córka zachorowała (wiek 17 lat). Była chora 2 dni. Jedyne objawy, jakoś gorzej się czuła. Po dwóch dniach jak ręką odjął. Niestety, byli czujni i pojechali zrobić test prywatnie. Okazało się, że wirus korona ją zaatakował. Poszli do lekarza POZ, ten oddał ich do sanepidu, ci przyjechali pobrać próbki od całej rodziny i oczywiści kwarantanna dla wszystkich. Po dwóch tyg powtórzyli testy 2 krotnie i u nikogo już wirusa nie stwierdzili. Kolega z małżonką i teściem nie zarazili się w ogóle. Wszystkie testy u nich były ujemne. Tylko córka b. lekko przechorowała koronę. Zaraziła się na 18-sce u koleżanki. Potem rodzice tej koleżanki raportowali jej, że jeszcze dwóch kolegów miało podobne objawy. Łącznie kolega z rodziną spędził w domowej izolacji 3 tygodnie. Prowadzi firmę i był to dla niego spory kłopot. Jednak już jest wszystko OK.
Tak to wygląda w pratyce - najczęściej. Oczywiście ciężkie przypadki też istnieją. Żartów nie ma!
Tak to wygląda w pratyce - najczęściej. Oczywiście ciężkie przypadki też istnieją. Żartów nie ma!

