18-08-2017, 9:40
Ciekawi mnie jednak czemu pani ze spółdzielni potrzebuje zgodę od ZE. Latarnia, jak rozumiem, nie jest osiedlowa. Pani ze spółdzielni odpowiada za to co "spółdzielniane" czyli blok, elewację, teren zielony dookoła, ogrodzenie spółdzielni (jeśli jest) itp. Jeśli ten "drugi koniec sznurka" nie leży na terenie spółdzielni to nie jej sprawa. Może natomiast się czepiać że komuś coś "zwisa", ewentualnie tworzy zagrożenie dla mieszkańców itp. Z tym że - antena satelitarna wywieszona z balkonu choć (teoretycznie) powinna być zamontowana po zgodzie spółdzielni" to w praktyce - nikt się o to nie stara i po prostu przykręca do balkonu. Taka antena waży kilka kilogramów, niech przypadkiem spadnie komuś na głowę - dopiero będzie raban. Kawałek linki, drutu czy sznurka raczej szkody nie zrobi.
Inna rzecz że ZE prawdopodobnie będzie robił problemy. Ze sznurkiem to może by przeszło poza pytaniem "a po co" ale linka czyli przewód może wywołać opory urzędnicze (moim zdaniem słuszne) - latarnia jest urządzeniem elektrycznym podlegającym ZE, ma jakiś uziom, jakieś atesty i jest opakowana w masę "urzędowych" papierów. Teraz podłączając się do niej jakimś przewodem każemy zastanawiać się urzędnikom z ZE czy to jest zgodne z normami, savoir-vivre i zasadą zachowania stołka.
Inna rzecz że ZE prawdopodobnie będzie robił problemy. Ze sznurkiem to może by przeszło poza pytaniem "a po co" ale linka czyli przewód może wywołać opory urzędnicze (moim zdaniem słuszne) - latarnia jest urządzeniem elektrycznym podlegającym ZE, ma jakiś uziom, jakieś atesty i jest opakowana w masę "urzędowych" papierów. Teraz podłączając się do niej jakimś przewodem każemy zastanawiać się urzędnikom z ZE czy to jest zgodne z normami, savoir-vivre i zasadą zachowania stołka.

