12-12-2015, 16:38
Szanowni Koledzy,
Jakoś wcale mnie nie przeraża skala wyzwań jaką Kolega Henryk podejmuje. Więcej, bo to mnie nawet bardzo cieszy. Pozwólcie, ze przytoczę Wam krótką , autentyczną historyjkę z okresu gdy uprawiałem wyczynowe żeglarstwo.
Zabezpieczeniem w sprzęt dla żeglarzy trudniło się w latach 70 ubiegłego wieku kilka firm. Z reguły były to wówczas dosyć liche konstrukcje, nie wytrzymujące konkurencji zachodnich producentów. W warszawskim AZS zawiązaliśmy maszoperię i pod wytyczne naszych polskich mistrzów zaczęliśmy pracować nad nowymi kadłubami do Finn`a, Horneta i OK`i . Początkowo szło nam dosyć opornie ale wiedzieliśmy do czego zmierzamy. Powstawały kolejne wersje i ostatecznie nasze łodzie uzyskały niezwykłe wręcz parametry. Zaczęliśmy się ścigać ze światową czołówką, a nawet z nimi wygrywać. Żadna z osób nie była chemikiem, a nawet inżynierem. Mieliśmy tylko cel i potrafiliśmy ocenić końcowy efekt. Konkludując mogę stwierdzić, że w mojej opinii często zaawansowany amator ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu aniżeli fachowiec z branży, który pracuje wyłącznie dla pieniędzy. Wszystko z powodu determinacji i olbrzymiego entuzjazmu amatorów.
Sądzę , że z naszymi radiowymi konstrukcjami jest podobnie. Teraz wykonamy sobie na szybko wersję uproszczoną, a gdy pojawi się projekt bardziej zaawansowany będziemy wszyscy lepiej przygotowani do jego realizacji.
Pozdrawiam
Jerzy sp5rzm
Jakoś wcale mnie nie przeraża skala wyzwań jaką Kolega Henryk podejmuje. Więcej, bo to mnie nawet bardzo cieszy. Pozwólcie, ze przytoczę Wam krótką , autentyczną historyjkę z okresu gdy uprawiałem wyczynowe żeglarstwo.
Zabezpieczeniem w sprzęt dla żeglarzy trudniło się w latach 70 ubiegłego wieku kilka firm. Z reguły były to wówczas dosyć liche konstrukcje, nie wytrzymujące konkurencji zachodnich producentów. W warszawskim AZS zawiązaliśmy maszoperię i pod wytyczne naszych polskich mistrzów zaczęliśmy pracować nad nowymi kadłubami do Finn`a, Horneta i OK`i . Początkowo szło nam dosyć opornie ale wiedzieliśmy do czego zmierzamy. Powstawały kolejne wersje i ostatecznie nasze łodzie uzyskały niezwykłe wręcz parametry. Zaczęliśmy się ścigać ze światową czołówką, a nawet z nimi wygrywać. Żadna z osób nie była chemikiem, a nawet inżynierem. Mieliśmy tylko cel i potrafiliśmy ocenić końcowy efekt. Konkludując mogę stwierdzić, że w mojej opinii często zaawansowany amator ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu aniżeli fachowiec z branży, który pracuje wyłącznie dla pieniędzy. Wszystko z powodu determinacji i olbrzymiego entuzjazmu amatorów.
Sądzę , że z naszymi radiowymi konstrukcjami jest podobnie. Teraz wykonamy sobie na szybko wersję uproszczoną, a gdy pojawi się projekt bardziej zaawansowany będziemy wszyscy lepiej przygotowani do jego realizacji.
Pozdrawiam
Jerzy sp5rzm

