02-02-2015, 7:45
Budowanie wzmacniacza p.cz o wzmocnieniu kilkudziesięciu dB przed detektorem to, moim zdaniem, brnięcie w ślepą uliczkę. Po pierwsze, kłopoty z utrzymaniem stabilności w całym zakresie zmian wzmocnienia, po drugie, problem z przesterowaniem detektora nim automatyka zdąży zareagować. Dochodzą do tego jeszcze problemy intermodulacji w kanale i znany wszystkim "efekt wyżymaczki" czyli wszystko: sygnał, zakłócenia i szumy na tym samym poziomie. Dobra automatyka powinna jedynie wspierać naturalne właściwości ucha, chronić je przed nadmiernym hałasem i pozwalać na naturalną adaptację. Głęboka pętla automatyki, powodowana chęcią liniowego odzwierciedlenia krzywej "S" to podstawowy błąd wielu fabrycznych urządzeń. Dlatego Husarek ma rozdzieloną automatykę od pomiaru siły sygnału.
Wielu operatorów, zwłaszcza CW, woli wyłączyć automatykę i nie męczyć uszu.
Po wielu próbach stwierdzam, że jedyna, w moim odczuciu, dobra automatyka zaimplementowana jest w DSP z PicaStara. Ale nawet wtedy, gdy już mamy ją w zasięgu, trzeba dobrze zrozumieć istotę zagadnienia, by w pełni skorzystać z jej możliwości. Na szczęście, jest dobry artykuł wyjaśniający podstawy działania. Polecam.
Wielu operatorów, zwłaszcza CW, woli wyłączyć automatykę i nie męczyć uszu.
Po wielu próbach stwierdzam, że jedyna, w moim odczuciu, dobra automatyka zaimplementowana jest w DSP z PicaStara. Ale nawet wtedy, gdy już mamy ją w zasięgu, trzeba dobrze zrozumieć istotę zagadnienia, by w pełni skorzystać z jej możliwości. Na szczęście, jest dobry artykuł wyjaśniający podstawy działania. Polecam.

