02-06-2010, 15:46
Już wiem jaki tytuł powinien mieć kolejny wątek: "Mieszacz, detektor, demodulator a może sampler ?". Jak widać technika bezpośredniej przemiany zamieszała nie tylko w głowach konstruktorów. W wielu publikacjach można wyczytać, że wśród wielu zalet bezpośredniej przemiany są i wady. Jedną z nich jest detekcja/demodulacja własnych sygnałów. Dzieje się tak na wskutek przenikania sygnału VFO na wejście odbiornika, niedoskonałego zrównoważenia wrót mieszacza a także wtórnego modulowania już zdemodulowanych sygnałów na wskutek niedopasowania wyjścia. Objawia się to występowaniem składowej stałej na wyjściu detektora. Skoro mamy składową stałą, to śmiało możemy powiedzieć, że mamy zerową częstotliwość pośrednią. Wycięcie pasma od kilkudziesięciu Hz w dół ma na celu eliminację składowej stałej i zmniejszenie wpływu szumów 1/f, szczególnie dotkliwych w tym zakresie. Łatwo można to zaobserwować w dobrych kartach dźwiękowych. Przy wzmocnieniu rzędu 100 dB bez tego zabiegu nie dałoby się zrealizować żadnego rozsądnego wzmacniacza.
A jak nazwać odbiornik nie zawierający żadnego z dotychczas wymienionych układów, myślę o bezpośrednim próbkowaniu widma za pomocą przetwornika A/D ?
A jak nazwać odbiornik nie zawierający żadnego z dotychczas wymienionych układów, myślę o bezpośrednim próbkowaniu widma za pomocą przetwornika A/D ?


