To forum używa plików cookies
To forum wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji o Twoim logowaniu, jeśli jesteś zarejestrowany, oraz informacji o Twojej ostatniej wizycie, jeśli nie jesteś zalogowany. Pliki cookies to niewielkie pliki tekstowe zapisywane na Twoim komputerze; cookies ustawiane przez to forum mogą być używane wyłącznie na tej stronie i nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa. Cookies na tym forum śledzą również, które tematy zostały przez Ciebie przeczytane oraz kiedy miało to miejsce. Prosimy o potwierdzenie, czy akceptujesz, czy odrzucasz zapisywanie tych plików cookies.

Niezależnie od wyboru w Twojej przeglądarce zostanie zapisany plik cookie, aby zapobiec ponownemu zadawaniu tego pytania. W każdej chwili będziesz mógł zmienić ustawienia cookies, korzystając z linku w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O wyższości innych przyrządów nad oscyloskopem
#5
Jeśli mowa tylko o strojeniu i uruchamianiu części w.cz. to zapewne (zapewne, bo nie mam tu praktyki) analizator może być "lepsiejszy". Ale w całym naszym urządzeniu, poza w.cz. są różne inne sygnały i zakłócenia, których analizator nie pokaże bo nie może. Zakłócenia, szpilki, "gonitwy" sygnałów, jakieś przesłuchy itp, czyli rzeczy nieokresowe i /lub niespodziewane.
Czyli wszystko co się może zdarzyć na etapie budowy prototypu itp.

Mi ostatnio oscyloskop (choć ktoś by powiedział że powinienem użyć analizatora stanów do cyfrówki, hi) bardzo pomógł, gdy robiłem sterowanie DDS po SPI. Niefortunnie sygnał FQUP podawałem z z nogi MISO w Atmedze. Żeby MISO mogła nadawać, trzeba wyłączyć SPI. Wyłączenie SPI powodowało jakieś przestoje, i pojawiała się tam szpilka "nie wiadomo skąd".
Już tu ktoś powiedział że niedoświadczonemu bardziej się przydaje "bo może zobaczyć i się nauczy" - sporo w tym racji. Wraz z doświadczeniem pewnych rzeczy człowiek uczy się unikać, ot.

Pozdrawiam
Cytuj


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości