24-07-2012, 12:24
Andrzej ma faktycznie imponujący zestaw grotów co wynika po części z jego perfekcyjnego sposobu montażu układów. Ja używam lutownicy transformatorowej ze zwykłym grotem a do najmniejszych elementów dokręcam na ten grot śrubą m3 zaostrzoną w szpic końcówkę o długości 3-5mm.
Przez grot lutownicy transformatorowej faktycznie płynie duży prąd ale napięcie na grocie ma tylko 0.2V (0.35V bez grota). Elementy elektroniczne uszkadzają się napięciowo (duży potencjał, mały ładunek -> niewielka moc) więc o wiele groźniejsza jest elektryczność statyczna, która może osiągać kilkaset V w różnicy potencjałów. Większość elementów elektronicznych toleruje napięcia wsteczne od kilku do kilkudziesięciu woltów więc lutownica transormatorowa jest tu niegroźna. Można się zastanawiać nad wpływem dość dużego pola magnetycznego wokół grotu na napięcia indukowane w ścieżkach i samych elementach ale taki wpływ dla pola 50Hz ma niewielki zasięg, ścieżki są krótkie więc siła elektromotoryczna w nich generowana jest niewielka a poza tym obwód z indukowanym napięciem musi być zamknięty aby w ogóle popłynął w nim prąd. A w zamkniętym obwodzie sa rezystory, kondensatory, złacza w kierunku przewodzenia i zaporowym i inne elementy co może dla prądu stanowić istotna przeszodę. Przypuszczam, że większość uszkodzeń półprzewodników to iskry elektrostatyczne lub upływności napięcia sieci jeśli sprzęt do lutowania ma takie a układ podłączony jest do zasilacza z podobną upływnością lub do uziemienia. A zatem nie bójmy się lutownicy transformatorowej ;-)
L.J.
Przez grot lutownicy transformatorowej faktycznie płynie duży prąd ale napięcie na grocie ma tylko 0.2V (0.35V bez grota). Elementy elektroniczne uszkadzają się napięciowo (duży potencjał, mały ładunek -> niewielka moc) więc o wiele groźniejsza jest elektryczność statyczna, która może osiągać kilkaset V w różnicy potencjałów. Większość elementów elektronicznych toleruje napięcia wsteczne od kilku do kilkudziesięciu woltów więc lutownica transormatorowa jest tu niegroźna. Można się zastanawiać nad wpływem dość dużego pola magnetycznego wokół grotu na napięcia indukowane w ścieżkach i samych elementach ale taki wpływ dla pola 50Hz ma niewielki zasięg, ścieżki są krótkie więc siła elektromotoryczna w nich generowana jest niewielka a poza tym obwód z indukowanym napięciem musi być zamknięty aby w ogóle popłynął w nim prąd. A w zamkniętym obwodzie sa rezystory, kondensatory, złacza w kierunku przewodzenia i zaporowym i inne elementy co może dla prądu stanowić istotna przeszodę. Przypuszczam, że większość uszkodzeń półprzewodników to iskry elektrostatyczne lub upływności napięcia sieci jeśli sprzęt do lutowania ma takie a układ podłączony jest do zasilacza z podobną upływnością lub do uziemienia. A zatem nie bójmy się lutownicy transformatorowej ;-)
L.J.

