20-03-2012, 20:20
(20-03-2012, 19:38)SP3IQ napisał(a): . Przypuszczałem, że nie powinno to być trudne do wykonania takiego przyrządu nawet samemu,Wykonanie "przybijaka" czy może lepiej nitownicy (tak to nazwałem na jednym ze zdjęć), nie jest trudne, może raczej żmudne, bo piłowałem to iglakami. I nie jest to mistrzostwo świata
- czy pod nit podkładasz jakiś kształtownik z otworem czy jest tam tylko powierzchnia kowadełka ?,
- w tym drugim przypadku chyba ten "przybijak" nie może posiadać długości czynnej większej niż grubość nitu łącznie z kołnierzami,
- z jaką mniej-więcej siłą uderzasz,
- siła uderzenia jest ważna,

Jak nituję: - w płytkę wkładam nity (po kilka). Płytkę z nitami kładę na grubym płaskowniku aluminiowym (taki miałem). Aluminium może lepszy jak jakiś inny materiał, bo trochę amortyzuje uderzenia młotka. Potem wkładam końcówkę nitownicy do otworu nita i uderzam młotkiem, nie za silnie i nie za słabo, to kwestia dosłownie trzech, czterech nitów i dochodzi się do wprawy.
Ten przybijak-nitownik/ca ma zeszlifowana końcówkę o długości równej wysokości nitu (mniej więcej).
Potem jeszcze raz ale już bez nitownicy, młotkiem dobijam nity-przelotki na płytce PCB, tak żebym miał pewność, że dokładnie przylegają do laminatu.
Nity bardzo ładnie się rozklepują, kołnierze się nie rozłażą, połączenie elektryczne pewne. Oczywiście można, jak ktoś jest wymagający, polutować z jednej i drugiej strony laminatu te nity, ale ja tego nie robię. Dopiero po tym nitowaniu płytkę traktuję kalafonią w sprayu.
Na zdjęciu widać na płaskowniku aluminiowym ślady po nitach.
Młotek nie za duży, nie ważyłem, ale chyba 25dag?

