Jako ciekawostkę podam że używam takich detektorów w pracy (nie wiem co siedzi wewnątrz) i przy padającej baterii - kostka 9V - oprócz ciągłego pisku (im bardziej rozładowana tym głośniejszy, ciekawe z czego to wynika) częstotliwość heterodyny sama się przestraja. Niewytłumaczoną zagadką jest dla mnie dlaczego w połowie egzemplarzy (tego samego modelu) rozładowanie oznacza samoczynne ściąganie częstotliwości do minimalnej (~10kHz), a w drugiej połowie do maksymalnej (~130kHz). Podejrzewam że jest tam dość podobny układ jak w linku. Jeżeli tak, to dokładność jest niezła, bo zauważyłem odchył co najwyżej o parę kHz.
Natomiast zastanawia mnie jak jest zbudowany drugi tryb w moich detektorach, otóż "FREQ DIV" (frequency division?). Powoduje on puszczanie wszystkiego w zakresie 20-100 kHz na głośnik, bez zmiany tonu (nietoperz słyszany na 50kHz ma "poprawny" dźwięk, tak samo jak ten na 25). Może jakiś spec mnie olśni

Wydaje mi się że po prostu dźwięk przechodzi przez jakiś preskaler /10 (nagranie nietoperza który nadaje na 50kHz ma 5kHz - dzięki temu go słychać w głośniku w sumie).
Sam bym z chęcią zrobił taki sprzęt, ale tylko i wyłącznie z trybem "zbierania wszystkiego" w odpowiednim zakresie (15-120). Gotowe detektory swoje kosztują, a to chyba głównie koszt projektu a nie sprzętu.
Bardzo początkujący elektronik.