HomeMade

Pełna wersja: Wracam z egzaminu we Wrocku...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Zdałem na maksa, znak dostanę pewnie pod koniec stycznia. Na pasmach pojawię się wiosną. Robie sprzęcior na UL1242. Pozdr. Marcin
Szacun na dzielni.
nie zaczynaj od swojego urządzenia, bo nie zadziała i się zniechęcisz
(02-12-2017 14:25)MP1971 napisał(a): [ -> ]Zdałem na maksa, znak dostanę pewnie pod koniec stycznia. Na pasmach pojawię się wiosną.
Gratuluję, życzę pokonania wszystkich problemów technicznych i bądź aktywny w eterze.
I od mnie gratulacje. Praca na własnoręcznie zbudowanym urządzeniu daje dużo frajdy. Powodzenia.
Krzysztof SQ4KKG
Dzięki wszystkim bardzo za dobre słowo. Właśnie konstruktorka (nawet taka tylko początkowo "odgapiana" od kogoś) mnie w tym hobby najbardziej fascynuje - np. fakt, że w kosztach zbliżonych do maksymalnie paczki papierosów (bo reszta zasadniczo z elektrozłomu oraz rupieci zbieranych przeze mnie od czasów jeszcze Edko-Jaruzela) można zrobić sobie podstawowy sprzęt nadawczo-odbiorczy, np. na dość dużo wybaczające od strony ewentualnego partactwa montażowego 80m KF. Kilka miesięcy temu "odhaczałem" swoje obowiązkowe cowieczorne 10 km z buta. Nagle zobaczyłem wywalonego na chodnik w ramach naszej corocznej dzierżoniowskiej wystawki rupieci czarno-białego lampowo-tranzystorowego "Neptuna 623" - w stanie agonalnym, bo na obudowie chyba ktoś drewno rąbał, jednak zachowały się znakomicie "librowe" filtry p. cz. (o stosunkowo przyzwoitej dobroci, znacznie lepsze od 7x7), trafka oraz sprawna klasyczna jeszcze bezscalakowa głowica ZTG (koniec lat 70). Od razu pobiegłem z wywalonym na wierzch jęzorem na chatę, auto z garażu i jazda po znalezisko, zanim żule rozbebeszą w poszukiwaniu miedzi konwertowalnej na paliwo jabolowe. Uff, jest pod dachem, czyli mogę się teraz spokojnie zapisać na egzamin. Czasami Pan Bóg kładzie nam hobby dosłownie "na ulicy" (i nie jest to moje jedyne znalezisko w ramach moich cowieczornych "progułek", bo często znajdowałem wiele innych podobnych skarbów/zabytków techniki). Ostatnio łapię się na tym, że znajdując na ulicy szpulkę po niciach albo pudełko po lodach czy kremie "Nivea" od razu widzę cewkę lub obudowę/ekranowanie. Ba, nawet jedząc czekoladę często zachowuję papierek, bo można tym ładnie ekranować lutowane ze sobą koncentryki (oczywiście stroną przewodzącą do ekranu kabli, bo druga strona już jest dielektryczna).

Pozdrowienia dla wszystkich.
Przekierowanie